czwartek, 30 lipca 2015

~

Siedzę w pokoju zalana łzami.  Znów brak jakich kolwiek perspektyw. 
Jedyna myśl, dzięki której na chwilę moje usta układają się w uśmiech,  jest iż ty czujesz się gorzej oraz w tym momencie również wyglądasz gorzej niż ja. 
Mija uśmiech znów zalewam się łzami.  Gdy ta fala smutku mija przecieram twarz i idę pod prysznic.
Wychodząc z domu mam pustkę w głowie.
Nie wiem gdzie mogłabym się teraz udać.  Więc idę po prostu przed siebie.  Mijam szczęśliwe pary, grupe przyjaciół rozmawiającyh oraz gestykulujących z orzywieniem.  Przechodze przez park,  mijam pijanego mężczyznę śpiącego na ławce. 
Siadam na ławce nie daleko placu zabaw. Spoglądam na rodziny z dziećmi.  Wszyscy wydają się tacy radośni.  Jakby nie mieli żadnych problemów.
Nagle czas staję w miejscu - przestaje ganiać ludzi. 
Pośpiech ustępuje a ludzie z ulgą to przyjmują i wykorzystują tę okazję by pobyć z bliskimi. 
Ten obraz jest piękny. Niczym dzieło namalowane na płutnie pół wieku temu. 
Jednak nie długo czas znów ruszy a ludzie będą gonić za niczym. 
***
Wybaczcie,  że pierwsza notka jest dość ponura. Jednak aktualnie nie mam pomysłu na inną prace. 
Czekam na wasze opinie mile widziane w komentarzach.