piątek, 7 sierpnia 2015

Sprzeczni samym sobie

Zapewne każdy jest taki sam.
Każdy boi się ukazać całego siebie, co kierowane jest strachem przed odrzuceniem.
W końcu łatwiej jest znieść gdy ludzie odrzucają ,,wykreowaną" przez nas osobę niż nas samych.
Tylko dlaczego chowamy się za nie istniejącym kimś.
Gdy jesteśmy spokojni - nagle stwarzamy postać ,,szaloną " osobę z milionem znajomych na fb oraz milionem followersów na asku, insta itp portalach społecznościowych.
Natomiast gdy jesteśmy osobą rozstrzepaną stwarzamy siebie spokojnych, z umiarem.
Wszystko przez przykrości,  które nas spotkały przez to jakimi jesteśmy. 
Jednak czy na dłuższą metę ma to sens ?
W momencie, w którym wolałabyś /wolałbyś posiedzieć w domu wybierasz się na impreze ze znajomymi.
Zamiast gdzieś wyjść poszaleć jak to masz w zwyczaju wybierasz się z nowymi przyjaciółmi do biblioteki.
Ludzie zrobią wszystko aby pozbyć się samotności.
Jednak czy jest sens zaprzeczania samemu sobie?
Nie wydaje mi się. 
Jednakże uważam,  że każdy z nas powinien być tym kim jest.
Myślę, że czas przestać przejmować się opinią człowieka, którego  zasób słów nie przekracza zasobu trzy latka.
Gdy ludzie pokazują całych siebie zyskują wokół ludzi na których.będą  mogli polegać w każdej sytuacji.
Po za tym ile można grać osobę,  którą się nie jest ?
To jest męczące oraz w pewnym momencie można się w tym pogubić.
Więc jaką osobą jesteś naprawdę?
Tego się trzymaj o to dbaj oraz to rozwijaj.
Nie trać energi na bycie wykreowaną postacią...
Ponieważ życie to nie gra.

czwartek, 30 lipca 2015

~

Siedzę w pokoju zalana łzami.  Znów brak jakich kolwiek perspektyw. 
Jedyna myśl, dzięki której na chwilę moje usta układają się w uśmiech,  jest iż ty czujesz się gorzej oraz w tym momencie również wyglądasz gorzej niż ja. 
Mija uśmiech znów zalewam się łzami.  Gdy ta fala smutku mija przecieram twarz i idę pod prysznic.
Wychodząc z domu mam pustkę w głowie.
Nie wiem gdzie mogłabym się teraz udać.  Więc idę po prostu przed siebie.  Mijam szczęśliwe pary, grupe przyjaciół rozmawiającyh oraz gestykulujących z orzywieniem.  Przechodze przez park,  mijam pijanego mężczyznę śpiącego na ławce. 
Siadam na ławce nie daleko placu zabaw. Spoglądam na rodziny z dziećmi.  Wszyscy wydają się tacy radośni.  Jakby nie mieli żadnych problemów.
Nagle czas staję w miejscu - przestaje ganiać ludzi. 
Pośpiech ustępuje a ludzie z ulgą to przyjmują i wykorzystują tę okazję by pobyć z bliskimi. 
Ten obraz jest piękny. Niczym dzieło namalowane na płutnie pół wieku temu. 
Jednak nie długo czas znów ruszy a ludzie będą gonić za niczym. 
***
Wybaczcie,  że pierwsza notka jest dość ponura. Jednak aktualnie nie mam pomysłu na inną prace. 
Czekam na wasze opinie mile widziane w komentarzach.