Siedzę w pokoju zalana łzami. Znów brak jakich kolwiek perspektyw.
Jedyna myśl, dzięki której na chwilę moje usta układają się w uśmiech, jest iż ty czujesz się gorzej oraz w tym momencie również wyglądasz gorzej niż ja.
Mija uśmiech znów zalewam się łzami. Gdy ta fala smutku mija przecieram twarz i idę pod prysznic.
Wychodząc z domu mam pustkę w głowie.
Nie wiem gdzie mogłabym się teraz udać. Więc idę po prostu przed siebie. Mijam szczęśliwe pary, grupe przyjaciół rozmawiającyh oraz gestykulujących z orzywieniem. Przechodze przez park, mijam pijanego mężczyznę śpiącego na ławce.
Siadam na ławce nie daleko placu zabaw. Spoglądam na rodziny z dziećmi. Wszyscy wydają się tacy radośni. Jakby nie mieli żadnych problemów.
Nagle czas staję w miejscu - przestaje ganiać ludzi.
Pośpiech ustępuje a ludzie z ulgą to przyjmują i wykorzystują tę okazję by pobyć z bliskimi.
Ten obraz jest piękny. Niczym dzieło namalowane na płutnie pół wieku temu.
Jednak nie długo czas znów ruszy a ludzie będą gonić za niczym.
***
Wybaczcie, że pierwsza notka jest dość ponura. Jednak aktualnie nie mam pomysłu na inną prace.
Czekam na wasze opinie mile widziane w komentarzach.
czwartek, 30 lipca 2015
~
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Podoba mi się. Trochę krótkie ale przemyślane i dokładne. Ja również mam kilka takich tekstów, więc można powiedzieć, że jestem połapany w klimacie. Czekam na więcej, weny! :)
OdpowiedzUsuń